Rady - Dla kadry przed obozem
Spis treści
Dla kadry przed obozem
Dla kadry na obozie
Dla harcerzy
Dla kadry na obozie:
  • Żeby jechać na obóz wędrowny musicie uwielbiać chodzić, męczyć się, polubić kurz, pot i ból mięśni, ponieważ inaczej nie ruszycie z miejsca, albo, co drugi dzień będziecie zostawać w schronisku, żeby odpocząć, wyleczyć odciski, czy poopalać się, bo harcerze z pewnością będą Was regularnie, co rano do tego namawiali (zawsze znajdzie się jakaś wymówka).
  • Musicie wyrobić w harcerzach nawyk, że kiedy kadra mówi „idziemy", albo „plecaki na garby", to wszyscy wstają i idą, bo inaczej wszyscy będą marudzić „posiedźmy jeszcze chwilę, nie mam siły itd.", a wtedy zastanie Was ciemna noc na szczycie góry (Wy nigdy nie możecie sobie pozwolić na takie zachowanie).
  • Dochodząc wieczorem do schroniska, w „Pipidówku Dolnym" nie spodziewajcie się, że będzie tam sklep, a w nim chleb. Tą podstawową rzecz musicie kupić gdzieś po drodze w godzinach rannych, a jeżeli nie chce Wam się go nosić, to musicie przyzwyczaić się do kanapek na sucharkach, krakersach czy waflach.
  • Pilnujcie, aby uczestnicy brali leki, które dali im rodzice i dobrze jest, jeżeli harcerze zabrali z domu multiwitaminę, bo wiadomo, że obozowe jedzenie nie zawsze zawiera wszystkie potrzebne składniki mineralne i witaminy.
  • Codziennie wieczorem policzcie ile kilometrów przeszliście danego dnia (to bardzo dobrze wpływa na dowartościowanie harcerzy), wpiszcie wspólnie odpowiednie trasy do książeczek odznak (ważne jest, żeby robić to codziennie, bo potem możecie się pogubić i zapomnieć pewnych rzeczy) i co najważniejsze zaplanujcie dokładnie trasę na następny dzień, zobaczcie, czy nie trzeba czegoś zmodyfikować, czy dostosować się do pogody i porozmawiajcie z miejscowymi, bo może oni będą mogli zaproponować Wam ciekawszą trasę.
    PORADNIK ZDOBYWANIA ODZNAK - dla tych, którzy nie wiedzą jeszcze wszystkiego w tej kwestii...
  • Starajcie się nie zbaczać z wyznaczonych szlaków, kiedy ktoś Wam powie, że możecie iść na skróty, bo może się okazać, że nagle robi się pięć dróg w prawo i nie macie pojęcia, w którą skręcić. „Na skróty zazwyczaj wychodzi dalej..." (szczególnie jeśli nie macie GPS-a).
  • Pytając ludzi „Jak daleko jeszcze do ...?" przyjmijcie, że dla człowiekowi, który codziennie przechodzi 7 km tą samą drogą, będzie się wydawało, że ta odległość to jakieś „3 km z hakiem". Uważajcie zawsze na ten „hak"!.
  • A teraz rzecz niemiła: sprawdzajcie czy uczestnicy (szczególnie ci młodsi) nie mają na stopach otarć odparzeń, czy odcisków, bo oni sami często nie zwracają na to uwagi, a potem okazuje się, że to miejsce zaczyna tak boleć, że nie mogą dalej iść, (jeżeli dojdzie do takiej sytuacji, to wyślijcie jedną osobę kadry z harcerzem PKS-em do następnego schroniska, żeby, chociaż przez jeden dzień podleczył sobie nogi nie chodząc).
  • Jeżeli w miejscowości, w której mieliście spać zlikwidowali schronisko, jest ono w remoncie itp. (i tu wracam do punktu konieczności rezerwacji miejsc przed wyjazdem), to miejsca na nocleg zacznijcie szukać od kościoła. Ksiądz zazwyczaj zgadza się przenocować „biedne, zmęczone dzieci" np. w zakrystii. Jeżeli nie ma kościoła, to pozostają gospodarze z dużymi stodołami, albo ludzie, którzy pozwolą Wam spać np. w korytarzu swojego domu, (ale wtedy musicie wzbudzić w nich duże zaufanie, że na pewno nic nie ukradniecie).
  • Jeżeli macie namioty, ale nie ma pola namiotowego, to nie rozbijajcie się w środku Parku Narodowego, tylko u jakiegoś gospodarza na łące czy podwórku.
  • Jeżeli nie macie żadnego jedzenia, a sklep jest zamknięty, to nie wstydźcie się iść do ludzi np. po jajka czy mleko. Są to rzeczy, które gospodarze zazwyczaj mają w domu i bez problemu podzielą się z Wami nawet za darmo lub za drobną pomoc np. przy porąbaniu drewna.
  • Jeżeli ktoś zachoruje (i nie jest to symulacja podyktowana lenistwem),to pojedźcie z nim do lekarza, ale nie wstrzymujcie całej grupy, niech idzie dalej z resztą kadry (oczywiście, jeśli jest pełnoletnia i odpowiedzialna).
  • Nie ulegajcie namowom harcerzy, żeby jednego dnia odpocząć i nigdzie nie iść, bo potem w ogóle nie będzie chciało się Wam chodzić. Chyba, ze taki dzień byl w planie, wtedy obowiżakowo musi się odbyć!
  • Około piątego dnia obozu przychodzi ogólny kryzys obozowy. Wtedy wszystkich boli każdy mięsień, wszyscy mają urojoną gorączkę, a plecak jest dziesięć razy cięższy, niż naprawdę. Wtedy skróćcie trochę trasę, wysmarujcie się od stóp do głów maścią na ból mięśni, wymoczcie nogi w ciepłej wodzie i zafundujcie wszystkim ogromny deser, a kryzys na pewno minie.
  • Nie żałujcie pieniędzy na czekoladę! (Chociażby najtańszą). Przy takim wysiłku każdy harcerz powinien mieć przy sobie, chociaż pół tabliczki czekolady dziennie.
  • Wychodząc w góry nie liczcie na to, że będą strumyczki, bo przy dużym upale one po prostu wysychają i możecie zostać bez wody. Lepiej zabrać wodę do picia ze sobą.
  • Kiedy lunie straszny deszcz postarajcie się przeczekać go w jakimś suchym miejscu, a jeżeli takiego nie ma, to koniecznie okryjcie się płaszczykami foliowymi, bo głupio się śpi w mokrym śpiworze, a chodzi w przemokniętym ubraniu. Już nie mówiąc o konsekwencjach zdrowotnych.
  • Jeżeli zmokliście, to nie żałujcie harcerzom herbaty z sokiem malinowym i cytryną oraz witaminy C, czy rutinoscorbinu.
  • Wygospodarujcie koniecznie pieniądze na podwieczorki. Ta odrobina słodkości jest bardzo ważna dla zmęczonych harcerzy.
  • Sprawdźcie czy rano wszyscy zjedli śniadanie, czy nie ma wiecznie odchudzających się dziewczyn i wybitnych niejadków, bo osłabieni sami nie przejdą i do tego utrudnią marsz innym.